BIBLIOTEKA

/

TEKSTÓW AUTO-
RSKICH

RZECZYWISTOŚĆ I NIERZECZYWISTOŚĆ

W OSTATNICH SZTUKACH

WILLIAMA SHAKESPEARE’A

ANDRZEJ PAWŁOWSKI

Praca doktorska Andrzeja Pawłowskiego o twórczości Szekspira. 

 

Tematem tej pracy jest próba opisania specyfiki trzech “ostatnich” sztuk Williama Shakespeare`, czyli “Cymbelina”, “Opowieści zimowej” i “Burzy”, napisanych w latach 1609 – 1611.

 

Pragnę tu zwrócić uwagę na nowe elementy treściowe, które pojawiają się w tych utworach, na kształt fabularny i ich struktur dramaturgicznych tych trzech dramatów oraz na wielość specyficznie używanych przez autora odniesień do świata utopii polityczno-społecznej lub zgoła, magicznej baśni.

Pragnąłbym znaleźć odpowiedź na pytanie, co skłania Shakespeare’a do takiej kompozycji wypowiedzi dramatycznej i poruszania treści, niewątpliwie różnych od jego dotychczasowych zainteresowań. Opiszę także kontekst filozoficzno-kulturowo-historyczny, w którym te sztuki powstały, były prezentowane i współtworzyły ideowy klimat epoki. Mam tu na myśli poglądy prezentowane przez Bractwo Różokrzyżowców oraz ich dążenie do zbudowania zjednoczonej i zreformowanej Europy (co w 1998 roku może mieć dla nas dodatkowy posmak).

Uważam, że to spojrzenie na dziwne “ostatnie” sztuki autora “Hamleta” może je lepiej objaśnić i otworzyć nowe możliwości teatralnej ich interpretacji i inscenizacji, dla potencjalnych realizacji scenicznych. (…)

SŁOWA KLUCZE

analiza, Różokrzyżowcy, John Dee, Robert Fludd, Cymbelina, Opowieść zimowa, Burza, XVII wiek

OD METAFIZYKI DO SZTUKI

– Z BADAŃ NAD ONTOLOGIĄ

TEATRU NOWOŻYTNEGO

BOGUSŁAW JASIŃSKI

Część pierwsza: Kilka uwag filozoficznych o narodzinach teatru z ducha tragedii

 

Ten tytuł, który mi się przed chwilą napisał jest świadomie dwuznaczny. Dwuznaczność ta tkwi w słowie “tragedia”. Można je bowiem rozumieć jako określenie jednego z rodzajów literackich i zapewne takie jest pierwsze skojarzenie czytającego, ale można również poprzez nie rozumieć po prostu jakieś wydarzenie, które miało kiedyś miejsce, i które trwale odcisnęło się w świadomości jednego lub wielu ludzi. I chociaż nikt nigdy wprost o tym nie powiedział, to jednak świadectwa tego zaiste “tragicznego”, czyli znaczącego, zdarzenia co i rusz odnajdujemy bądź to w przedmiotach, bądź to w zapiskach przez ludzi pozostawionych. Mówiąc już dokładniej i poważniej: to są te odciśnięte przez nas w kulturze ślady owego fundamentalnego dramatu, który rozegrał się tak dawno, że sami już nie wiemy kiedy; dramatu odejścia Boga od nas albo też – jak kto woli – naszego oderwania się od Stwórcy: decyzji, kiedyś właśnie świadomie podjętej, by pójść własną drogą, znaczoną jakby nową wiarą, a mianowicie wiarą w moc i potęgę własnego rozumu. Można by tu zapewne mówić o jakimś micie “założycielskim”, kładącym podwaliny pod całą naszą cywilizację, a który m.in. przekazany został poprzez podanie o Raju i dziejach jego utraty przez człowieka, ale także poprzez chociażby opisanie historii Odysa, tego dziwnego bohatera Arkadii greckiej, który jako jedyny z tamtych bohaterów utracił swe miejsce w porządku całego bytu i dlatego ciągle jest w drodze, i jednocześnie który – jako pierwszy z całej plejady tamtych opisanych postaci – potrafi robić właściwy użytek z własnego rozumu przeciwstawiając go prymitywnej sile fizycznej innych. To doprawdy są zadziwiające analogie, których wspólnym mianownikiem być może jest właśnie ten “założycielski” mit, który traktuje ni mniej ni więcej jak tylko o narodzinach człowieka nowożytnego ( …)

SŁOWA KLUCZE

metafizyka dramatu i teatru, trwoga, byt, życie jako gra

ARS MAGNA

GROTOWSKIEGO

LESZEK KOLANKIEWICZ

(…) W ogóle okazję zapoznania się z dokonaniami artystycznymi Grotowskiego miało niezbyt liczne grono odbiorców, skoro sam twórca od początku określał charakter swoich przedstawień jako swoistą odmianę teatru kameralnego – takiego, w którym widz powinien odczuwać fizyczną bliskość aktora, ten zaś miał, w akcie intymnej transgresji, dążyć do spełnienia jak gdyby spowiedzi, dokonującej się nie tylko i nawet nie głównie w słowach, lecz w całym jego organizmie. Ową osobliwie zdefiniowaną relację między aktorem i widzem, kojarzącą się z archetypem ofiary i nawiązującą do kultowych zachowań człowieka – relację uważaną przez Grotowskiego za nieredukowalne jądro teatru – reżyser, we współpracy z architektem Jerzym Gurawskim, wypróbowywał eksperymentalnie w różnych układach przestrzennych. Miały one sprzyjać osiągnięciu pragmatyki opartej na wzorze katartycznym, interpretowanym podobnie jak w krytyce kultury Antonina Artaud (którego Grotowski uznał za proroka własnych poszukiwań). (…)

SŁOWA KLUCZE

Jerzy Grotowski, Antonin Artaud, pustelnia,

Leszek Kolankiewicz, laboratorium

KIM JEST

HOWARD BARKER

ANDRZEJ PAWŁOWSKI

(…) W tym samym czasie teatr telewizji BBC wystawił jego inną sztukę “Pity in History”. Spektakl został wyemitowany, mimo iż Barker nie ukrywał swego stosunku do redaktorów z BBC, w odpowiedzi na ich mętne i smętne narzekania że jego sztuka jest zbyt trudna dla telewizyjnej widowni, pisał: “Jeśli ludzi karmi się śmieciami, to wcale nie znaczy, że śmieci polubią. Istnieje publiczność, która oczekuje lepszych sztuk telewizyjnych niż te, które redaktorzy im ciągle pokazują, ale i istnieją też kierownicy teatru telewizji, którzy naprawdę dobrych sztuk nie dopuszczają na ekran”. To celne zdanie równie dobrze charakteryzuje nonkonformizm Barkera, co i godną naśladowania wolność słowa w Anglii.

 

Howard Barker w tym okresie jednym skokiem zajmuje pierwszą pozycję w rankingu angielskich dramaturgów. Dla wielkiej rzeszy młodych widzów teatralnych i dla redakcji “Time Out” staje się twórcą kultowym. Powstaje wtedy teatr The Wrestling School, którego jedynym celem jest wystawianie i propagowanie w świecie wyłącznie twórczości Barkera. A jednak, czego wynikiem było zablokowanie nagrody dla “The Castle”, teatralny establishment niechętnie patrzy na sukcesy pisarza. Howard Barker ogłasza więc manifest, mówiący o przyczynach kryzysu angielskiego teatru i o swoim modelu teatru, który mógłby być remedium na ten kryzys pt.”49 kwestii w sprawie teatru tragicznego”.(…)

SŁOWA KLUCZE

Howard Barker, XX wiek, XXI wiek, twórczość, manifesty, czym ma być teatr, Wielka Brytania

KIM JEST GALACTIA

ANDRZEJ PAWŁOWSKI

Kim właściwie jest Galactia, czyli nie tylko o weneckim malarstwie i nie tylko o malarstwie.

 

To pytanie zadaje sobie każdy czytelnik i widz dramatu Howarda Barkera “Sceny z egzekucji” (ang.”Scenes from an Execution”1985).

Nie trzeba być historykiem sztuki, by zgadnąć, że nikt nic nie wie o wielkiej weneckiej malarce Annie Galactia, która namalowałaby obraz “Bitwa pod Lepanto”. Owszem są na świecie co najmniej trzy obrazy tej sławnej bitwy, jeden z nich znajduje się nawet w galeriach Wawelu, żaden z nich jednak nie stał się “…największym wydarzeniem, jakie poznał świat” – jak określił tę bitwę Cervantes, jej uczestnik. Co ciekawe, jest nawet bardzo luksusowe, hiszpańskie brandy “Lepanto”, ale wielkiej weneckiej malarki Anny Galactii, twórcy niezwykłego obrazu bitwy, nie ma i nigdy nie było. Bo też i Howardowi Barkerowi, twórcy tej niebanalnej postaci, nie chodziło wcale o opisanie historii, lecz o stworzenie historii, dzięki której można więcej opowiedzieć i o historii, i o współczesności ludzkich doświadczeń.

SŁOWA KLUCZE

Weneckie malarstwo, Artemisia Gentileschi, Caravaggio, Galactia, Howard Barker

SCENY Z EGZEKUCJI

– SCENES FROM EXECUTION

HOWARD BARKER

ANDRZEJ PAWŁOWSKI

Streszczenie fabyły sztuki – tekst redakcji Encyklopedii Teatru Polskiego poprawiony i uzupełniony przez Andrzeja Pawłowskiego.

 

(…) Doża przychodzi do pracowni i żąda, by jego brat, admirał Suffici, zwycięzca spod Lepanto, znalazł się na obrazie w bardziej znaczącym miejscu. Chce, aby artystka ukazała go w korzystnym świetle: “Chciałbym dla mego brata: łagodności w chwili zwycięstwa, skromności w momencie triumfu [..] pokaż go takim, jakim jest, geniuszem taktyki”. Galactia ulega w kwestii kompozycji, lecz postanawia przedstawić admirała jako tego, który ponosi odpowiedzialność za rzeź, z twarzą wyrażającą mściwą satysfakcję. Suffici, przybywając do pracowni, zaskakuje malarkę swoją łagodną twarzą i opiniami politycznymi: mówi o wojnach, które nie są konieczne i niekonieczne, pozuje na łagodnego ogrodnika – homoseksualistę. Admirał chce zmienić opinię Galactii o sobie – zarzuca malarce, że boi się innej prawdy o nim niż ta, w którą wierzy. Galactia prowokując go, odkrywa jego prawdziwą twarz – sadysty lubującego się w zabijaniu. (…)

 

 

SŁOWA KLUCZE

Howard Barker, sztuka, tragedia i humor – dysonanse poznawcze, Wielka Brytania, współczesność

49 KWESTII W SPRAWIE

TEATRU TRAGICZNEGO

– MANIFEST

HOWARD BARKER

(…)

– W epoce kokietowania mas, artysta postępowy to taki, który nie boi się ciszy.


– Śmiech (skowyt) widzów poszukujących w teatrze tylko wspólnoty (jedności) w rozrywce jest głosem ich rozpaczy.


– W złych czasach śmiech jest chrzęstem strachu. – Jakże trudno jest siedzieć na ucichłej widowni teatru.


– Są cisze i cisze. Podobnie jak kolor czarny, cisza ma różne odcienie


– Cisza konieczności jest największym osiągnięciem aktora i dramatopisarza.


– Musimy przezwyciężać nasze przyzwyczajenie zgodnego działania. Wspólne śpiewanie, wspólne nucenie banalnych melodyjek wcale nie oznacza wspólnoty.

(…)

SŁOWA KLUCZE

Teatr Tragiczny, cisza, ból, piękno

SZANOWAĆ PUBLICZNOŚĆ

– MANIFEST

HOWARD BARKER

(…)

– To słowo wkradło się do naszego słownika : Świętowanie. Nie wiemy jednak, cóż takiego mamy świętować – choćby z tej przyczyny, że nieraz nie ma czego świętować. Stworzony przez nas teatr niczego nie świętuje, choć często rozbrzmiewa w nim śmiech. Śmiech wydaje się manifestacją solidarności, ale częściej bywa oznaką podporządkowania. Publiczności potrzebne jest doświadczenie bólu, a nie pogardy. Tymczasem mamy teatr pogardy, przebrany za komedię.

 

– Teatr liberalny pragnie pouczać. Zawsze chce pouczać, bo w ten sposób radzi sobie z
sumieniem. Ale w pouczenia te nikt nie wierzy, nawet ci, którzy im przyklaskują. Stoimy
wobec głębokiej sprzeczności, ponieważ publiczność oklaskuje coś, w co już szczerze nie wierzy.

 

– Nowy teatr nie będzie się wstydził braku pouczającej ideologii. Nie będzie czuł się związany przeżywanym życiem, ani nie będzie powodowany dziennikarskim impulsem przedstawiania warunków bytowania. Nowy teatr nie będzie nikogo agitował za wolnością. Będzie zapraszał do pytania, czym jest wolność.

(…)

SŁOWA KLUCZE

czego teatr ma wymagać od twórców

TEATR KATASTROFY

– MANIFEST

HOWARD BARKER

Teatr Katastrofy przyjmuje za pierwszą zasadę ideę, że sztuka nie musi być „strawna”. Ma być raczej drażniąca świadomość, jak ziarnko piasku w skorupie ostrygi. (…)

SŁOWA KLUCZE

Teatr Katastrofy, wzniosłość, trwoga

WITOLDA GOMBROWICZA

TEATR MIĘDZYLUDZKI

ANDRZEJ PAWŁOWSKI

Rozprawa habilitacyjna Andrzeja Pawłowskiego o twórczości Gombrowicza.

 

(…) Element centralny Gombrowiczowskiego Teatru – Forma Międzyludzka, pojęcie, jakże „teatralne”, stworzone przez pisarza, jest opisem mechanizmu rozmaitych interakcji, w które ludzie wchodzą, aby od innych uczestników tychże interakcji uzyskać psychologiczne dobra takie jak uznanie, potwierdzenie, akceptacja, dominacja, identyfikacja etc., etc. Ten mechanizm wzajemnych oddziaływań determinuje i modyfikuje cele i efekty interakcji, stając się „teatrem odgrywania ról i oczekiwań” wymaganych przez ową Formę Międzyludzką. Jest to samodefiniujący się sposób uczestniczenia w społecznych spotkaniach automatycznie zmieniający tożsamość i sposób funkcjonowania uczestników ze względu na właściwości wytworzonej sytuacji. Zjawisko to było analizowane przez jego odkrywcę na rozmaite sposoby we wszystkich jego utworach eseistycznych i literackich.(…)

 

SŁOWA KLUCZE

Forma Międzyludzka, mechanizmy poznawania rzeczywistości

ŚLUB

WITOLDA GROMBROWICZA

ANRDRZEJ PAWŁOWSKI

Jakże ubogi byłby polski teatr XX i XXI wieku, gdyby Witold Gombrowicz “pisarz polski” jak mawiał o sobie, nie napisał swego najważniejszego teatralnego utworu w latach II wojny światowej z
argentyńskiej oddali. Nie tylko przecież utracilibyśmy ten dramat, ale i wiele następnych, do dziś czerpiących zeń pełnymi garściami. I jak intelektualnie bezradny byłby nasz teatr w głębokim spojrzeniu na istotę człowieczeństwa, gdyby Gombrowicz nie stworzył tego przenikliwego dramatu-
eseju o międzyludzkiej Formie, wyprzedzając proroczo odkrycia współczesnej psychologii społecznej.

 

Po “Ślubie” już nie można mamić widzów i czytelników łatwymi ideologiami, bezwzględnymi systemami wartości i czytelnymi manipulacjami propagandy. Tak, ten “pisarz polski” dał nam w swym dziele bezcenne narzędzia dla trafnego rozumienia świata, ludzi, człowieka, siebie samego i związków z innymi, ale czy potrafimy tych narzędzi właściwie użyć ? (…)

SŁOWA KLUCZE

opowieść i idea świata Formy

CO NAS CHWYTA ZA GARDŁO

– PSYCHOANALITYCZNE UWAGI

NA MARGINESIE TWÓRCZOŚCI

WITOLDA GOMBROWICZA

BARBARA PIETKIEWICZ

(…) Ten ekscentryczny obraz i sposób funkcjonowania ciała bohatera będzie jeszcze powracał w kolejnych utworach, choć Gombrowicz nie określi go już nigdy więcej tak jawnie, jak w przytoczonej wyżej fantazji. Na dodatek bohaterowie reprezentujący ten szczególny typ cielesności, tak samo jak ich prototyp („Pan od robaczka”), będą w pewnym sensie martwi. Bo jakim właściwie życiem może żyć czysta świadomość („głowa) obdarzona szczątkowym jedynie odczuwaniem („gardło”), którego to odczuwania – na dodatek próbuje jeszcze się wyprzeć – jako największej swojej słabości?! Odczuwanie cielesne funkcjonuje zresztą tu jedynie poprzez symboliczne symptomy neurotyczne i raczej nigdy nie schodzi poniżej szyi (usta sinieją lub pulsują, coś ściska go w gardle, pojawiają się nudności). (…)

SŁOWA KLUCZE

psychoanaliza, cielesność, erotyzm utworów